sobota, 24 grudnia 2011

Rozdział drugi

wszyscy zgromadziliśmy się pod wieżą ajfla. Postanowiliśmy że przenocujemy tutaj, o godzinie 9 miał pojawić się nasz helikopter. Zasnęłam leżąc na trawie w objęciach Harrego. Rankiem obudził mnie straszy krzy Louisa

- wstawać kurwa !! zaspaliśmy ! dwonili do mnie że czekają na nas nas już pół godziny i jak do 10 minut się nie zjawimy to odlatują zostawiając nas na pastwę losu !

Szybko podniosłam się z Harrego i zaczełam każdego budzić. Popędziliśmy złapać jakąś taksówkę która w ciągu 5 minut przetransportowała nas na lotnisko. Wsiedliśmy do helikoptera i ponownie zasnęłam tuląc się do Hazzy. Czekała nas 2-godzinna podróż. Obudziłam się ... w swoim łóżku. Obok mnie leżał Harry gładząc mnie po włosach .

- która godzina ? - spytałam zaspanym głosem
- 14 - wyszczerzył kły - tak słodko spałaś że aż szkoda było mi cię budzić
- muszę lecieć do rodziców zameldować się że jestem cała i zdrowa - posłałam mu ciepły uśmiech wstając
- kiedy wrócisz ? - spytał ze smutkiem w oczach
- za godzinę, może wcześniej - odpowiedziałam całując go delikatnie w usta.

Popędzilam do łazienki wziąść szybki prysznic, przebrać się i umalować. Gdy byłam gotowa udałam się na dół machając na pożegnanie ludowi zebranemu w kuchni. Do domu moich rodziców było nie całe 10 minut drogi. Szłam sobie spacerkiem słuchając Paradise od Coldplay. Gdy otworzyłam drzwi mojego domu zastałam niezły bajzel. Wszędzie były porozrzucane jakieś ubrania

- haloo ! Jest tu ktoś?- wydarłam morde z nadzieją że ktoś mi odpowie.

Z góry zbiegła moja matka z ojcem. Przywitałam się z nimi i weszliśmy do salonu. Mama zrobiła mi moją ulubioną zieloną herbatę o smaku arbuza. Siedzieliśmy w ciszy jakieś 3 minuty.

- musimy z tobą pogadać - rzucił nagle ojciec
- słucham ? - spytałam biorąc łyk gorącej herbaty
- chodzi o to, że .. - zaczela matka
- rozwodzimy się - dokończył tata
- że co słucham ? - wydukałam krztusząc się
- bierzemy rozwód. Po prostu to uczucie minęło - powiedział tata sięgając po swój kubek z kawą
- więc kto sie wyprowadza ty czy mama ?
- ty z mamą .
- co ?! - wydarłam się - chyba ci sie coś pomyliło, ja zostaje w Londynie a wy róbcie co chcecie
- nie masz skończonych 18 lat, lecisz z mamą do Polski
- chyba cie pojebało
- Darcy wyrażaj się ! - wtrąciła matka
- zamknij sie kurwa ! nie z tobą gadam, jasne ? - zaczęłam coraz bardziej chamsko się wyrażać
- bez dyskusji - powiedział ojciec - lecisz z matką do Polski, tam masz rodzine
- tutaj mam przyjaciół i chłopaka ! - wykrzyczałam ze łzami w oczach
- tam też sobie znajdziesz
- nie mam ochoty z wami gadać - powiedziałam wstając
- gdzie idziesz ? - spytała mama ze smutkiem w oczach
- poszukać moich biologiczny rodziców, zresztą nie ważne, nara - odparłam wychodząc z domu i trzaskając drzwiami

Pobiegłam w stronę parku cały czas płacząc. Nie mam zamiaru lecieć do jakiejś tam Polski , co ja tam będę robić ? Usiadłam pod jakimś drzewem chowając twarz w dłonie. Przecież muszę coś zrobić, rozwód niech sobie biorą ale ja mam w Londynie swoje prywatne życie. Nie mogą tego zmienić jakimś głupim rozwodem do cholery jasnej. Wyciągłam z kieszenie telefon i słuchawki. Puściłam sobie jakiś smutny kawałek. ' nie chce mi sie życ ' powiedziałam w myślach do siebie. Mijały minuty które bardzo mi się dłużyły. Zdawało mi się że siedzę dobre 3 godziny pod tym drzewem a w rzeczywistości było to 7 minut. Za chwilę powinnam być u Harrego, przecież mu obiecałam. Było mi tak cholernie źle, chciałam sobie jakoś ulżyć. Wstałam i poszłam do jakiegoś zklepu po NIĄ. Srebrna, ostra mała rzecz. Schowałam ją do kieszeni i ruszyłam w stronę domu, nie tego gdzie teraz kłucą się rodzice, tego to nawet domem nie mogę nazwać. Mój dom jest tam gdzie Harry i moi przyjaciele. Tam zamieszkam puki co, zresztą mieszkam już u nich bardzo długo, rodzice się zgodzili więc czemu teraz miałabym stąd wyjeżdżać ?
Weszłam do środka. Jak zwykle w kuchni siedziało stado moich kochanych baranów.

- cześć - rzuciłam udając się na górę po schodach
- Darcy chodź z nami posiedź - powiedział błagalnym tonem Niall
- zaraz, idę się tylko przebrać - odparłam

Weszłam do mojego pokoju, wyjęłam z szafy jakieś pierwsze lepsze spodnie dresowe i za dużą bluze , która należała do Harrego. Poszłam do łazienki się przebrać. Gdy zdjęłam jeansy z kieszonki wypadła mi żyletka. Usiadłam na wannie podciągając do góry rękawy bluzy i zdejmując bransoletki z mojego nadgarstka. Wyjęłam to cudeńko z opakowania i delikatnie przejechałam tym po mojej skórze. Zaczęło lekko szczypać i poleciała krew. Przypomniała mi się cała sytuacja która teraz rozpierdala mi życie. Rozwód rodziców. Przecież jestem jedynym dzieckiem które mają, no chyba że ojciec zrobił bachora jakiejś swojej pracownicy, ale wątpie. Przecież on kochał mamę. Co im się nagle odmieniło ? Byliśmy zajebiście szczęśliwą rodziną. Oni mieli świetną pracę, dużo zarabiali. Jestem ciekawa co zjebało to ich piękne życie. Przejechalam jeszcze kilka razy żyletką po moim nadgarstku. Krew zaczęła płynąć jak pojebana. Wzięłam rękę pod strumień zimnej wody i przemyłam czerwoną ciecz. Z szafki wyciągłam jakiś plaster który nakleiłam, na ręke spowrotem nałożyłam bransoletki. Ubrałam na dupe dresy i spuściłam rękaw na dół. Moją srebrną przyjaciółkę schowałam do maleńkiego pudełeczka po kolczykach , które schowałam do mojej kosmetyczki. Przemyłam jeszcze twarz chłodną wodą aby nie wyglądało że płakałam. Udałam się na dół gdzie wszyscy z kuchni przetransportowali się do salonu na jakiś film. Usiadłam obok Harrego mocno się w niego wtulając. Nie chciałam mu opowiadać całej histori, było mi zbyt ciężko. A jakby się dowiedział że zaczęłam się ciąć, zerwał by ze mną albo coś w tym stylu.

- tęskniłem za tobą - wyszeptał po czym pocałował mnie w policzek

Uśmiechnęłam się do niego po czym przytuliłam go jeszcze bardziej.

_______________________________________

jest następny rozdział :D w sumie to nie bardzo mi się on podoba o.O
a wy co myślicie ?

P.S Wesołych Świąt i naszych chłopaków pod choinką !
        Dziś Loui ma swoje 20-ste urodziny. Ja nie mogę ale z niego stara dupa już .
      Ale wiek to tylko liczba a nasz kochany Boo Bear pewnie nadal będzie się zachowywał jak nastolatek .

11 komentarzy:

  1. Świetny ♥
    Wesołych świąt ♥
    20-latek ale nadal taki dziecinny, to nasz cały Louis : D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetny. <3
    Czekam na następny. :)
    Wesołych. ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Super.. ;D
    Nawzajem =*
    Miejmy nadzieję że nasza kochana marchewa będzie dalej taka wesoła i pełna energii jak nastolatek!. ♥
    Natalia_x333

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny. tylko niech Darcy więcej się nie tnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej. Darcy się tnie. Ciekawe, co na to Harry, gdy się dowie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję jej, bo jeśli chodzi o cięcie to mam pewne doświadczenie z tego, jeśli tak w ogóle można to nazwać. Jestem ciekawa czy wyleci do Polski... [help-me-see]

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny <3! ♥ Nic dodac nic ując ! :) Wesołych świąt tobie też !

    OdpowiedzUsuń
  8. uuu, aż mnie ręka zaczęła szczypać. lol :D
    + meeeega! <3

    OdpowiedzUsuń