Dnia następnego postanowiliśmy urządzić sobie dzień nic nie robienia. Siedzieliśmy cały czas w domu mimo zajebistej pogody. Wychodziliśmy jedynie do sklepu po jakieś żarcie. Wylegiwaliśmy się wszyscy w salonie oglądając American Pie. Jaki to był zboczony film. A towarzystwo przy którym go oglądałam jeszcze badziej. Amy z Zaynem co chwila wymieniali się śliną, Lou i El się miziali a Liam z Niallem obmacywali się. Wiedziałam że kiedyś obudzi się w nich instynkt geja czy coś. Naprawdę, coraz bardziej się zastanawiałam czy nie zadzwonić może do jakiegoś psychiatry, zrobiłabym to, tylko że nie posiadam do takowego numeru. Jedynie Hazza zachowywał się dość normalnie. Aż za normalnie jak na niego.
- dobrze się czujesz kochanie ? - spytałam go czule patrząc mu w oczy
- tak, czemu pytasz ?
- bo zachowujesz się jakoś normalnie .
- czyli ?
- nie wiem , taki spokojny jesteś
- nic mi nie jest
- napewno ?
- tak - odpowiedział po czym pocałował mnie i mocno przytulił
Ten dzień dłużył się niesamowicie. W końcu znudziło nam się oglądanie.
- jakie chcesz imię dla brata ? - rzucił nagle Li
- nie wiem, narazie o tym nie myśle
- nazwij go Justin - wyjęczał Niall
- dlaczego ?
- no tak jak Bieber
- jebło cie na mózg pajacu - odparł Li po czym jebnął Horana w blond łep
- serio, nie myślałam o tym. Jeszcze 4 miesiące zostały
- a jedziesz z nami w trasę ? - spytał Zayn
- no jasne, nie zostawię was !
- a co z twoją mamą ?
- ojciec jej pomoże, no ale koniec gadania o nich. Zagramy w butelke ? - wyszczerzyłam się
- taaak ! - wykrzyczeli uradowani
- Niall, spierdalaj do kuchni po butelkę
- nie !
- albo zajdziesz, albo zajebie ci te stringi z JB
- do dobra - powiedział zburaczały . Zawsze wiedziałam gdzie jest jego słaby punkt. Tak, to Bieber
Najpierw kręcił Zayn wypadło na Louisa.
- prawda czy wyzwanie ?
- wyzwanie
- okay, więc polecisz w samych majtkach do sklepu i kupisz 5 kilo marchewek
- spoko.
Ku mojemu zdziwieniu Tomlinson rozebrał się do bokserek, pochwycił portfel i pogalopował do sklepu za rogiem po marchewki. Należał mu się za to mega aplauz. Nawet gdyby mi zapłacili to bym się nie rozebrała a co dopiero poszła taka roznegliżowana do sklepu. No dajcie spokój. Gdy kręcił Lou wypadło na Hazzę.
- co wybierasz stary ?
- prawda
- która rodzicielka spośród zgromadzonej tu bandy podoba ci się najbardziej ?
Widziałam jak Hazza mierzy Tomlinsona groźnym wzrokiem. Chyba chciał uniknąć tego pytania za wszelką cene. Przynajmniej mi się tak zdawało .
- no Styles, gadaj - popchnął go
- mama Darcy - odpowiedział zburaczały
Czy mi sie przesłyszało czy Harremu podoba się moja matka ? Niee no spoko. Tak tylko pytałam. Wcale mnie to nie zaskoczyło i wcale nie oplułam Nialla colą podczas tego wyznania. No co wy
- Kędzierzawy teraz twoja kolej
- już mam dość zabawy, chodźmy spać .- rzucił pośpiesznie udając się na góre
___________________
sieeedem XD mam zajebisty pomysł na zakończenie tego bloga *.*
nie wiem ile tu napisze tych rozdziałów ale pewnie nie dużo.
tak,tak. Obiecałam sobie że tego nie zakończę ale mam już nowe opowiadanie które opublikuję dopiero po zakończeniu tego . :D
p.s wiem że krótko ale 8 jest dłuższy XD